Podwórko Mozarta

Na majówkę tym razem postawiliśmy na Austrię i obraliśmy kierunek Salzburg. Skusił nas artystyczny i elegancki klimat miasta Mozarta, alpejskie krajobrazy dookoła no i fajna miejscówka noclegowa tuż pod Salzburgiem, idealnie sprzyjająca weekendowemu resetowi i odpoczynkowi na skraju Alp. Sam Salzburg pęka w szwach od muzeów i przeróżnych atrakcji turystycznych, choć to niewielkie miasto. Dla miłośników zwiedzania i aktywnego spędzania czasu dobrym rozwiązaniem będzie wykupienie popularnej tu karty zniżkowej Salzburg Card: http://www.salzburg.info/bdb13_b2b/gruppenplaner_pl/02_salzburg_card.pdf

Kupując ją (24-72 Euro w zależności od ilości dni) mamy zapewniony wstęp do wszystkich muzeów Salzburga, darmowe przejazdy większością komunikacji i wiele zniżek np. na imprezy kulturalno-artystyczne, których tu nie brakuje.

DCIM100GOPROGOPR1019.

 

DCIM100GOPROGOPR1035.

Powyżej: Monumentalna Katedra św. Ruperta wzorowana na rzymskiej Bazylice św. Piotra może pomieścić podobno 10 tys. ludzi.

DCIM100GOPROGOPR1008.

Powyżej: W Katedrze jest chyba z 5 sztuk pięknych organów. W tym miejscu chrzczony był Wolfgang Amadeusz Mozart.

DCIM100GOPROGOPR1054.

Powyżej: Nasz GPS zrobił nam psikusa i całkiem przypadkiem trafiliśmy pod kasyno. Niestety dress code nie pozwolił nam wejść.

Nawet gdyby ktoś nie wiedział, że Salzburg to miasto Mozarta, to gwarantuje, że po 10 minutowym spacerze szybko by się zorientował. Mozart zagląda i atakuje nas zewsząd. A to czekoladka (słynne Mozartkugel), a to Cafe Mozart, obok ulica Mozarta, plac Mozarta, muzeum Mozarta, lotnisko też jest imienia Mozarta, a na dodatek dookoła słychać kompozycje tego kompozytora – słynne „Eine kleine Nachtmusik” gra prawie każda pozytywka oraz wszędobylscy uliczni muzycy.

DCIM100GOPROGOPR0654.

 

DCIM100GOPROGOPR0691.

 

Jest tu gdzie spacerować. Warto zaglądnąć do ogrodów Mirabell, cudnie ukwieconych wiosną. Ogrody mieszczą się w samym centrum Salzburga, a wstęp jest bezpłatny. Na ich terenie znajduje się Pałac, w którym jest ponoć najpiękniejsza na świecie sala ślubów. DCIM100GOPROGOPR0923.

 

DCIM100GOPROGOPR0973.

 

DCIM100GOPROGOPR0968.

Powyżej: Ogrody Mirabell w wiosennej odsłonie.

DCIM100GOPROGOPR0963.

 

DCIM100GOPROGOPR0925.

Powyżej: Romantyczne zakątki ogrodów.

 

DCIM100GOPROGOPR0923.

Z ogrodów bardzo ładnie też widać górującą nad miastem twierdzę Hohensalzburg. Do twierdzy można albo dojść pieszo po schodach, fundując sobie gwarantowaną zadyszkę,  albo wjechać kolejką linową. Widoki zależą od pogody, ale przy dobrej widoczności roztacza się stamtąd widok na piękną panoramę miasta. Podobno, bo my szczęścia z pogodą nie mieliśmy, ale deszcz to ponoć standard w Salzburgu.

4

Powyżej: Twierdza widoczna jest praktycznie z każdego punktu w centrum miasta.

2

 

DCIM100GOPROGOPR1044.

 

DCIM100GOPROG0240631.

 

Przez miasto przepływa rzeka Salzach, którą można przemierzyć po urokliwym, pieszym moście Makarsteg pełnym kłódek zawieszanych przez zakochanych. Oprócz licznych dowodów miłości, z mostu roztacza się ładny widok na miasto i twierdzę.

3

 

Punktem obowiązkowym fanów Mozarta jest żółta kamienica znajdująca się przy ulicy Getreidegasse.  Tu znajduje się Dom Narodzin Mozarta. Budynek jest podobno najczęściej fotografowanym miejscem w Austrii. Wewnątrz znajduje się muzeum, do którego nieustannie ustawia się długa kolejka zwiedzających.

DCIM100GOPROGOPR0650.

Powyżej: W tym miejscu wszyscy wyciągają aparaty jak na komendę. My też.

Nieco poza centrum Salzburga znajduje się perełka ekscentrycznego właściciela marki Red Bull. Jak dla nas, Hangar 7 to punkt obowiązkowy w Salzburgu. A jeśli dodatkowo podróżujecie z dziećmi, mężami czy narzeczonymi to zapewne będzie to strzał w dziesiątkę i wszyscy mali i duzi chłopcy będą szczęśliwi.  Jest to miejsce całkiem odróżniające się od reszty tego eleganckiego miasta. Można tu podziwiać zabawki miliardera Dietricha Mateschitza. Wśród nich są samoloty, samochody i bolidy Formuły 1, a wszystko to w imponującym przeszklonym budynku. Warto wyjechać windą do baru i spojrzeć na wszystko z góry. Wstęp do Hangaru 7 jest bezpłatny. I jeszcze jedna zachęta – tu nie dotarł Mozart ;-)

DCIM100GOPROGOPR1076.

 

DCIM100GOPROGOPR1087.

Powyżej: Garaż dla samolotów i „skromny” bar.

DCIM100GOPROGOPR1063.

 

DCIM100GOPROGOPR1072.

Powyżej: Raj dla każdego „Piotrusia Pana”.

 

OKOLICE SALZBURGA

Okolice Salzburga są piękne, jeśli ma się do dyspozycji samochód i trochę czasu, warto ruszyć się z miasta. W drodze powrotnej do Polski zahaczyliśmy jeszcze o urocze małe miasteczko Mondsee leżące nad jeziorem o tej samej nazwie. Idealne na szybką kawkę i spacer, pełne kolorowych kamieniczek z typowo małomiasteczkową atmosferą. Po krótkim spacerze warto wsiąść w samochód i pojeździć drogą, która wiedzie dookoła krystalicznego jeziora i przystanąć kilka razy ciesząc oko widokami. Połączenie krystalicznej wody z górami w tle zawsze wygląda dobrze.

11

Powyżej: W centrum Mondsee znajduje się Bazylika św. Michała, w której kręcono scenę ślubu do musicalu „Dźwięki muzyki” i chyba z tego to miasteczko jest znane najbardziej.

13

 

12

Powyżej: Kolorowe, dopieszczone domy zaspanego Mondsee.

16

 

18

 

19

 

14

Powyżej: Alpejsko – sielskie klimaty.

15

Powyżej: Warto wysiąść z samochodu.

17

Powyżej: Niczym niezmącony spokój.

Nawet podczas majówki, w tych okolicach ulewny deszcz jest podobno normą. Szukaliśmy więc alternatywy do siedzenia w wynajętym apartamencie, a nie chcieliśmy też spędzić całego dnia na zwiedzaniu muzeów. Tak wpadliśmy na pomysł żeby odwiedzić największą na świecie jaskinię lodową, która mieści się pod Salzburgiem w miejscowości Werfen (http://www.eisriesenwelt.at/en/home.html) Choć bilet nie należy do najtańszych, jeśli jest się już w okolicy i jaskinia jest otwarta, warto ją zobaczyć. W cenie biletu jest ok. 40-to minutowe zwiedzanie jaskini z przewodnikiem niemiecko lub angielsko języcznym.

DCIM100GOPROGOPR0787.

Powyżej: To nie wejście do jaskini, a do budynku z kasami i sklepem. Z austriackim rozmachem.

7

Powyżej: Pogoda nas nie oszczędzała…

DCIM100GOPROG0380847.

Do punktu, w którym czeka na nas przewodnik trzeba podejść ok. 20 min pieszo, potem chwilka w kolejce linowej i znów krótki spacer pod górkę. Po drodze na pewno są wspaniałe widoki, które my sobie tylko wyobrażaliśmy patrząc na ołowiane, ciężkie deszczowe chmury. Samo zwiedzanie jaskini jest pewnego rodzaju przygodą.

DCIM100GOPROGOPR0832.

Powyżej: Trafiliśmy tam akurat 1 maja, a więc w pierwszy dzień rozpoczynający sezon. Zwiedzających nie brakowało.

DCIM100GOPROGOPR0804.

Powyżej: Malownicze Alpy po lewej ;-)

Każdy ze zwiedzających dostaje lampkę górniczą z płomieniem na gaz i zaczyna się wspinaczka po (bagatela) 1400 schodach przez ciemności mroźnej jaskini. Można przez moment poczuć się jak odkrywca. Jaskinia robi duże wrażenie. Wszystko błyszczące od lodu, przeróżne formy, kształty, barwy i cisza, którą przerywa tylko kapiąca woda, tworzy niepowtarzalny klimat. Jest jeden minus. Nie można robić zdjęć. Wielu próbuje, ale baczne oko przewodnika wychwyci każdy flesz, a więc bądźcie czujni Emotikon wink Z resztą i tak w jaskini jest ciemno i trudno o dobre zdjęcie, więc chyba lepiej uszanować panującą tu zasadę.