Dalajlama w Ladakhu

Głupi to ma szczęście! Przyjeżdżając do Lamayuru, małej buddyjskiej wioski położonej na wysokości 3510 m nawet nie przypuszczaliśmy, że spotka nas tam, na końcu świata, coś zaskakującego, co zostanie nam w pamięci na bardzo długo. Zatrzymaliśmy się w Lamayuru żeby odpocząć i podzielić długą i męczącą drogę do naszego docelowego punktu – Leh. Bez problemu znaleźliśmy nocleg u miłej rodziny wynajmującej pokoje turystom. Pani zaoferowała nam full wyżywienie, z zastrzeżeniem, że następnego dnia śniadania nie będzie, bo pani wyjeżdża. Na myśl o braku śniadania już się nam lekko ciśnienie podniosło, jednak gdy okazało się, że Pani jedzie do pobliskiej wioski zobaczyć Dalajlamę, który przyjeżdża tam na nauki i zamiast tego śniadania pani może nas tam wziąć ze sobą, humory nam wróciły. Szok, taka okazja zdarza się nieczęsto, żeby akurat przypadkiem być tam gdzie Dalajlama!

DSC_0326

Z samego rana wciśnięci do samochodu razem z babcią, dwójką dzieci i mężem naszej gospodyni ruszyliśmy na spotkanie z Dalajlamą. Ogólna euforia, uśmiechnięci, wystrojeni w kolorowe stroje Tybetańczycy aż kipieli radością i ogólnym podekscytowaniem. Pozowali do zdjęć niczym modele, chwaląc się wymyślną biżuterią i całym swoim odświętnym imagem. Ciągle w głowie kołatała mi myśl, że gdyby nie nasza gospodyni to nawet nie wiedzielibyśmy o tym wydarzeniu i pewnie smacznie byśmy spali w oddalonym o kilkanaście kilometrów Lamayuru, a Dalajlama uciekł by nam sprzed nosa….. No ale byliśmy w samym środku czegoś absolutnie dla nas niezwykłego!

DSC_0371

 

DSC_0148Oczekiwanie na Dalajlamę umilał nam śpiew dzieciaków z okolicznych szkół, obserwowaliśmy przygotowanie sceny dla Dalajlamy, przekładanie każdego kwiatka po 100 razy, próby mikrofonu itp. Nieoczekiwanie okazało się, że miejsca vipowskie tuż przy scenie mają również swój „sektor” dla turystów. Byliśmy więc w centrum wydarzeń! My razem z innymi szczęściarzami-turystami to raptem 15 osób, a za nami kilkaset uśmiechniętych, czekających w napięciu lokalnych wiernych ludzi. Dalajlama w końcu wylądował swoim helikopterem i po prostu pojawił się na scenie.

DSC_0347

 

Jego wystąpienie, czy też nauki, zwał jak zwał trwały ok. godzinę. Dzięki tłumaczowi, o którego poprosił dla nas sam Dalajlama rozumieliśmy, że mowa była głównie o edukacji, o tym jak ważna jest ona dla wszystkich ludzi w dzisiejszych czasach. Była też krótka mantra, którą przeuroczo powtarzały dzieciaki.

DSC_0288

DSC_0258

Wszyscy siedzieli jak zaczarowani, a luz z jakim przemawiał Dalajlama stwarzał świetną atmosferę. Jedyną zestresowaną osobą wydawał się być tłumacz, który ledwo nadążał z tłumaczeniem, a przy każdym dłuższym zdaniu Dalajlamy pot lał mu się z czoła. Po naukach Mistrza wszyscy mogli zjeść lokalny darmowy lunch, napić się herbatki, a tańcom i śpiewom nie było końca. I pomyśleć, że byliśmy tam całkowicie przez przypadek… Głupi to ma naprawdę szczęście ;-)

DSC_0384

DSC_0162

DSC_0102

Zobacz fotorelacje

Przejdź do Galerii Ladakh

A w wielkim skrócie wyglądało to mniej więcej tak…..

Głosuj na mój blog