Shopping po Uzbecku

Uzbekistan to kraj jak z Baśni 1000  i jednej nocy, pełen meczetów, medres i mauzoleów błyszczących niebieską mozaiką. Oprócz oglądania i zwiedzania perełek architektonicznych (o czym w innych postach), znalazł się też czas na wędrówki po bazarach i małe zakupy :-) W miastach Jedwabnego Szlaku, takich jak Samarkanda, Buchara czy Chiva zakupy to czysta przyjemność!

Zdjęcie powyżej/poniżej: Smakołyki na bazarze w Samarkandzie

 

Dla łasuchów (takich jak ja) miejscem numer jeden jest bazar w Samarkandzie. Pełne stoły domowej roboty czekolad, nugaty z przeróżnymi dodatkami, mnóstwo rodzajów bakalii i inne pyszności to jedna (dla mnie najlepsza!) z części samarkandzkiego bazaru. Kontrastem dla pysznych słodkości jest „sektor” z ohydnymi suszonymi serami. Mają one różne kształty: kuleczki, motylki, pałeczki, duże prostokątne bloki itd. Strasznie śmierdzą te sery, ale na szczęście sektor ten jako jedyny mieści się w zamkniętym pomieszczeniu i zapach nie roznosi się po całym bazarze. Kolejna część samarkandzkiego bazaru to owoce i warzywa. Oprócz tego, że doskonale smakują to pięknie wyglądają. Te poukładane równiutko brzoskwinie, figi i inne cuda aż się proszą o spróbowanie. Smak melona z Uzbekistanu bije na głowę tego kupowanego w Polsce, mniam! Pozostaje mieć tylko nadzieję, że to nie przez wszechobecne tutaj pestycydy ;-)

Zdjęcie powyżej: Melony i znudzony sprzedawca; poniżej: Bukiet papryczek

 

Oprócz smakołyków Uzbekistan ma do zaoferowania mnóstwo przepięknego rękodzieła. Idealnym miejscem na zakupy jest miasto Chiva. Znaleźliśmy tu piękną, ręcznie malowaną porcelanę oczywiście w niebieskich i błękitnych kolorach jak mozaiki na meczetach oraz dużo wyrobów z drewna.

Zdjęcie powyżej: Ręcznie malowana porcelana, Chiva; poniżej: Ojciec i syn przy rzeźbieniu drewnianej kolumny, Chiva

 

Najfajniejsze jest to, że wszystko jest robione właściwie na naszych oczach. Wystarczy zapuścić się w jakąś uliczkę i zaraz spotyka się całą rodzinę przy pracy. Te cudeńka z drewna robią zazwyczaj mężczyźni, pomagają im synowie. Można kupić drewniane ramki, misy, połeczki na książki, ale szachy to absolutny majstersztyk! Są też meble i inne przedmioty w rozmiarze XXL takie jak drzwi i kolumny, które są bardzo charakterystyczne dla Chivy i zdobią wiele budynków. Oczywiście kolumny nie wsadzimy sobie do walizki i nie przywieziemy do Polski, ale ramka czy szachy są wspaniałą pamiątką lub prezentem dla kogoś.

Zdjęcie powyżej: Produkcja drewnianych stojaków na książki; poniżej: Sprzedawczyni ręcznie haftowanych i tkanych obrusów, Chiva

 

W Uzbekistanie mężczyźni często ubierają się w białe, luźne koszule z drobnymi haftami. Postanowiliśmy kupić kilka takich koszul, ale cały czas coś było nie tak z rozmiarem, albo rękawy za długie, albo za ciasna albo za krótka. W końcu pani sprzedawczyni chwyciła za metr, otworzyła zeszyt i zaczęła mierzyć moich modeli. Za 3 godziny koszule były gotowe! Usługa ta nie była dodatkowo płatna, a koszule były dopasowane idealnie :)

Zdjęcie powyżej: Chilli, Tashkent; poniżej: Biżuteria na bazarze w Bucharze

 

Zdjęcie poniżej: Turyści z grubym portfelem mogą zakupić słynne uzbeckie dywany. Nie lada gratką będzie dywan z własną podobizną. Na zdjęciu kobieta tkająca dywan na zamówienie z portretem rosyjskiego „dygnitarza”, krawat już widać…  Cena – bagatela 1500 $ :)

 

 

Przejdź do Galerii Uzbeckie Spotkania Przejdź do Galerii Uzbekistan…na Jedwabnym Szlaku

Głosuj na mój blog