Aral od kuchni

Co prawda mamy już post o Jeziorze Aralskim, przyszło nam jednak do głowy by raz jeszcze podsumować tę wyprawę pod kątem kosztów i opcji jak się tam dostać, by każdy mógł ocenić czy gra jest warta świeczki.  Gdy już znajdziecie się w mieście Nukus, które jest położone na północnym zachodzie Uzbekistanu to zapewne, podobnie jak my, stwierdzicie, że oprócz Muzeum Sztuk Pięknych im. Sawickiego miasto to nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Wtedy zapewne w głowie zaświta Wam pomysł by „dogonić wciąż uciekający brzeg” Jeziora Aralskiego.  Biorąc pod uwagę fakt, że za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat taka wycieczka może już nie być możliwa bo po prostu po jeziorze zostanie tylko wspomnienie, wyprawa ta powinna wręcz koniecznie znaleźć się w waszym planie podróży. Jak tam dojechać? Ile to kosztuje? Opcje są następujące:

1. Wyjazd na własną rękę. Jeżeli posiadacie samochód lub motocykl terenowy, dobrego GPSa i wystarczającą ilość odwagi… droga stoi otworem. Nie zapomnijcie tylko o zapasie paliwa i prowiancie na drogę. Nie licz na to, że złapiesz stopa ;-)

2. Wyjazd zorganizowany. Zazwyczaj tego typu przygodę można zorganizować za pośrednictwem hoteli (Jipek Joli, Nukus).  Standardowo wycieczka trwa dwa dni lecz wedle życzenia można ją dowolnie przedłużać. Wszystko jest kwestią ceny. Opcja dwudniowa to koszt 400-450 dolarów za wynajem samochodu z kierowcą. Dostępne są zarówno stare radzieckie samochody terenowe jak i nowoczesne Jeepy. Wspomniana cena obejmuje tylko przejazd, zazwyczaj oferowane są też opcje dodatkowe jak: wyżywienie 35 dolarów/os. za dwa dni, wynajem namiotu dwójki 10 dolarów, śpiwór 3 dolary. Jak widać posiadanie prowiantu oraz własnego sprzętu może obniżyć koszty. Co istotne, wyprawę można zarezerwować wcześniej przez internet (hotel Jipek Joli). Nie jeździ tam wiele samochodów więc może się zdarzyć, że akurat będą zajęte jeśli nie zarezerwujecie jednego z nich wcześniej.

Zdjęcie powyżej: Wyschnięte dno Jeziora Aralskiego….

Kilka słów o trasie. W ciągu dwóch dni pokonuje się łącznie około 800 km. Pierwszego dnia droga zajmuje 8 godzin i wiedzie z Nukusu przez Kungrad nad południowo zachodni brzeg jeziora. Spora część trasy to po prostu bezkresne stepy. Wbrew pozorom droga nie jest monotonna, a widoki przy dobrej pogodzie są niezapomniane.  Noc spędza się w namiocie z pięknym widokiem na jezioro. Warto wstać wcześnie rano by zobaczyć niezapomniany spektakl świetlny nad taflą wody podczas wschodu słońca. W drugi dzień dojeżdża się najpierw do kanionu, który stworzyła będąca tam niegdyś woda, a potem po przemierzeniu wielu kilometrów dnem, dojeżdża się do Mujnaku by zobaczyć cmentarzysko statkow i muzeum. Wyjazd organizowany jest najbezpieczniejszą opcją. Droga jest naprawdę trudna, nie działają telefony komórkowe, a na trasie zazwyczaj nie spotyka się nikogo. Kierowcy Jeepów są wyposażeni w telefon satelitarny by w razie awarii móc kogoś powiadomić.Zabierając własny prowiant należy bardzo dobrze go zabezpieczyć. W powietrzu unoszą się tony pyłu, który wnika wszędzie. Na wyprawę zabiera się spory zapas paliwa, nieszczelne kanistry sprawiają, że niezabezpieczone jedzenie po 8 godzinach w oparach benzyny po prostu jest do wyrzucenia.

Zdjęcie powyżej: Jezioro Aralskie, nad brzegiem widać jurtę chińczyków … zbierających krewetki

3. Wyjazd samochodem osobowym. Jest to tańsza alternatywa ale i bardziej niebezpieczna. Lokalni mieszkańcy mogą wam zaproponować wycieczkę nad Jezioro Aralskie samochodem Daewoo. Cena jest niższa bo wynosi 400 dolarów (wyżywienie, namioty i śpiwory w cenie). Wyprawa osobowym samochodem dostarcza jednak pewnych ograniczeń,  nieprzystosowany samochód nie dojedzie wszędzie więc niektóre piękne widoki po prostu stracicie. Czas podróży również znacznie się wydłuża. Jeśli mimo wszystko interesuje was taka opcja to skontaktujcie się z kierowcą o imieniu Ilkin (0555538030, 0708006388). Człowiek ten od 20 lat jeździ nad Jeioro Aralskie Daewoo Nexią i ma nieposzlakowaną opinię w Nukusie.

Zdjęcie powyżej: Aral

W poprzednim poscie zobaczyliście „Arala” raczej na wesoło, tutaj troszke bardziej sentymentalna rozkminka…

Przejdź do Galerii Uzbeckie Spotkania Przejdź do Galerii Uzbekistan…na Jedwabnym Szlaku

 

*Tekst naszego autorstwa, który został również wykorzystany w powstającym przewodniku Wydawnictwa Bezdroża pod roboczym tytułem „Azja Centralna”. Premiera w 2014 roku.

Głosuj na mój blog